Tylko człowiek pasjonujący się danym regionem może o nim ciekawie opowiadać – wywiad z Emilem Bajorkiem, przewodnikiem turystycznym o pracy podczas pandemii Covid-19.

wycieczka-z-przewodnikiem

Tylko człowiek pasjonujący się danym regionem może o nim ciekawie opowiadać – wywiad z Emilem Bajorkiem, przewodnikiem turystycznym o pracy podczas pandemii Covid-19.

Czym różni się praca przewodnika teraz od pracy sprzed pandemii?

Praca przewodnika w czasie pandemii różni się od tej sprzed tego trudnego czasu tym, że… niestety prawie jej nie ma. Większość z nas musiała na ten trudny czas znaleźć sobie inną pracę, dorywczą lub na stałe. Część przewodników (w tym ja) musiało się przeprosić z korporacjami i teraz cisną targety, klepią maile albo faktury, wyrabiając dzienne normy i wskaźniki efektywności. Jeden kolega został ochroniarzem, inny dowozi zamawiane jedzenie rowerem, kilka kobiet przewodniczek zajęło się swoimi innymi talentami, np. rękodziełem.

Grup jest zdecydowanie mniej, co widać np. na krakowskim rynku czy wzgórzu wawelskim, gdzie w weekend, w najbardziej popularnych porach, potrafię być jedynym przewodnikiem z grupą. Na ogólnodostępne wycieczki (np. dla Odznaki Przyjaciela Krakowa PTTK czy Walkative) przychodzi zdecydowanie mniej osób, na sporą część obowiązują wcześniejsze zapisy – coś wcześniej nie do pomyślenia, bowiem było znane miejsce i godzina spotkania a ludzie po prostu przychodzili.

O ile mniej było w ostatnich miesiącach grup z przewodnikiem porównując do 2019 roku?

O ile w zeszłym roku szczytem mojego sezonu był maj, kiedy oprowadziłem 44 wycieczki i czerwiec z 37 wycieczkami, o tyle w tym roku okazało się że szczyt sezonu był w… lutym, wtedy bowiem oprowadziłem najwięcej wycieczek w tym roku, bo 12. W marcu miałem 3 wycieczki (z zaplanowanych 23), kwiecień i maj przyniosły okrągłe zero, czerwiec 3 wycieczki. Podaję te dane aby pokazać skalę kryzysu.

W jaki sposób zadbał Pan o bezpieczeństwo oprowadzając grupy już w czasie pandemii? Chodził Pan w maseczce? Dopilnował Pan czy uczestnicy zachowują społeczny dystans?

Ja oprowadzam w maseczce, ale chyba warto będzie zainwestować w przyłbicę albo półprzyłbicę – inni przewodnicy chwalą to rozwiązanie. Zawsze przypominamy o obowiązku zachowywania półtorametrowego dystansu względem siebie albo – jeśli go nie ma – o zasłanianiu ust i nosa, a najlepiej obu tych czynnościach naraz. Niestety, niektórzy nie bardzo chcą się do tego stosować, ale presja przewodnika i reszty grupy zwykle pomaga.

Oprowadzam zarówno na zewnątrz jak i w środku. Aktualnie na zewnątrz jest zdecydowanie łatwiej – choćby we wspomnianej kwestii zachowania dystansu. Co do wnętrz, tutaj każda instytucja czy firma ma swoje wymogi, mniej lub bardziej restrykcyjne, i wtedy musimy się wszyscy do nich dostosować.

Jak Pan myśli, kiedy wróci normalny popyt na usługi przewodników?

Ciężko jest stwierdzić, kiedy wszystko wróci do normy. Ja czułem że ten sezon jest stracony więc zacząłem szukać innego źródła zarobku – na co i tak zeszły mi dwa miesiące. Niektórzy przewodnicy są w gorszej sytuacji, bo zabrali się za to dopiero w czerwcu. Osobiście mam nadzieję, że wiosną 2021 roku będzie już lepiej, aczkolwiek moim zdaniem na pewno nie będzie wtedy tylu wycieczek co w 2019 roku. Będzie dobrze, jeśli oprowadzi się choć połowę tego co w 2019 roku. W ostatnich tygodniach zaczęliśmy już oprowadzać coraz liczniejsze grupy dorosłych – czy to na darmowych, względnie ogólnodostępnych wycieczkach (jak PTTK), czy płatnych z zapisami (w Krakowie Walkative, prywatni przewodnicy), czy na prywatnych wycieczkach dla kilku osób, bo i takie wycieczki powoli zaczęły się zdarzać. Czekamy na grupy szkolne.

Czy ma Pan jakieś rady dla nauczycieli organizujących wycieczki w nowym roku szkolnym? Czy powinni korzystać z usług przewodników podczas wycieczek?

Serdecznie polecam nauczycielom korzystanie z usług lokalnych przewodników. Z reguły są to znawcy, pasjonaci, którzy siedzą w temacie od wielu lat. Można być świetnym historykiem czy polonistą (i wielu z nas jest), ale uważam, że tylko człowiek pasjonujący się danym regionem może o nim ciekawie opowiadać i zachęcać do jego poznawania innych.

Wiadomo, że uczniowie często pytają, „kiedy Energylandia” albo „kiedy przerwa na McDonald’s”, ale jednak większość zazwyczaj słucha gdy przewodnik mówi. Sporo też zależy od podejścia nauczycieli i opieki, ale wierzę, że zawsze coś w głowie z takiej wycieczki zostaje. Wycieczkę można oprowadzić na zewnątrz, po naszemu „na polu”. W kinie siedzi się dwie godziny w jednym pomieszczeniu z tymi samymi ludźmi – dużo łatwiej wtedy o rozprzestrzenienie się wirusa.

A jak znaleźć teraz dobrego przewodnika?

Wyjaśnię na przykładzie Krakowa. Jeżeli ktoś zrobił sobie uprawnienia przed końcem 2013 roku, zapewne pochwali się na swojej stronie internetowej, że jest licencjonowanym przewodnikiem miejskim. Licencji od 2014 roku już – niestety – nie ma w związku z deregulacją, ale lubimy podkreślać, że zdaliśmy te państwowe egzaminy. Jeśli ktoś robił kursy później, tutaj są dwie możliwości – albo będzie miał legitymację Federacji Stowarzyszeń Przewodnickich (robiącej egzaminy w podobnej formie co wcześniejsze państwowe) i będzie figurował na jej stronie, albo będzie miał legitymację PTTK (którego w Federacji nie ma, a które też organizuje kursy i robi swoje egzaminy na wysokim poziomie). Nie wszyscy jednak nawet po ukończonych kursach czy zdanych egzaminach Federacji są jej członkami. Warto sprawdzać opinie, np. w Google czy na Facebooku, gdzie sporo przewodników ma swoje konta. Warto też nieco bardziej „wgryźć” się w wyszukiwarkę, bowiem ten najbardziej pozycjonowany czy najlepiej się reklamujący niekoniecznie jest jedynym, który dobrze oprowadza. Jeżeli szukamy kogoś pod kątem danego tematu, warto dodać słowa kluczowe – nie każdy jest tak samo dobry w temacie Młodej Polski i Twierdzy Kraków; archeologii i współczesnych murali. Każdy ma jakieś swoje koniki, choć jeśli wycieczka nie jest zbyt szczegółowa, profesjonalny przewodnik poradzi sobie z większością tematów. Do trzygodzinnej wycieczki pod kątem historii sztuki dla 7-8 klasy czy liceum z drugiego końca Polski raczej nie jest potrzebny ktoś, kto może pół dnia opowiadać o pinaklach czy biforiach, ale oczywiście przewodnik, nawet jeśli jest pasjonatem danego tematu, umie się dostosować do poziomu wiedzy grupy i nie przesadzi w żadną stronę.